Turcja

NOWY JEDWABNY SZLAK

XI Jinping i Recep Erdogan

 

TURCJA

 

 

Turcja jest najdalej wysuniętym na zachód państwem azjatyckim, które ma być elementem nowego szlaku. To z jej terenu do Europy mają wjeżdżać towary omijające Rosję. Turcja jest fascynującym krajem, jest ewidentnie najbardziej europejskim krajem muzułmańskim a jej położenie na styku kontynentów i basenów morza Śródziemnego i Czarnego daje jej bardzo dużo możliwości rozwoju ale i kryje w sobie duży potencjał zagrożeń. Kraj ten łączy ze sobą Bałkany a przez nią Europę z Bliskim Wschodem i Kaukazem a poprzez Azję nawet z Oceanem Indyjskim i dalej nawet Pacyfikiem. Współcześni przywódcy Turcji chcą ewidentnie doprowadzić do odbudowy jej potęgi z czasów Imperium Otomańskiego. Jednym z elementów pomocnych w osiągnięciu tego celu miałoby być strategiczne partnerstwo z Chinami w ramach tworzenia Nowego Jedwabnego Szlaku. Doszło nawet do tego, że Turcja i Iran, dwa kraje o długiej tradycji walki o wpływy na tych terenach, stały się konkurentami w tym kto zostanie najważniejszym partnerem Chin w tym regionie. Jeżeli chodzi o wymianę kontakty handlowe między Chinami a Turcją to w okresie od roku 2000 do 2010 wzrosła ona z około 1 miliarda dolarów do prawie 20 miliardów.1 Jest to więc wart odnotowania wzrost, który musi odbić się na gospodarce kraju. Po przemowie prezydenta USA Georga W. Bush'a o Osi zła („Axis of Evil”) w 2002 roku współpraca chińsko-irańska wzniosła się na wyższy poziom w tym samym czasie jednak Chińczycy po cichutku pracowali nad Turcją widząc w niej drugiego ważnego partnera na tym obszarze. Turcja coraz odważniej dawała także znać o tym, że chce być silna i niezależna i nie do końca podoba się jej dotychczasowa sytuacja.

„Gdy sprawy idą źle, nieuchronnie – jako premier 75-milionowego narodu – zaczynasz szukać innych dróg. To właśnie ostatnio powiedziałem prezydentowi Putinowi: Weźcie nas do Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW); zróbcie to, a pożegnamy UE, na stałe”. Takie słowa padły z ust tureckiego premiera Recep Erdogan'a w czasie jednego z wywiadów w 2013 roku. Jak widać Turcja zmęczona jest czekaniem na integracje z Europą i zaczyna szukać innych możliwości a tutaj ktoś sam wyciąga do nich rękę i wystarczy tylko ją uchwycić. Doszło nawet do tego, ze będąca w NATO Turcja podjęła decyzję o zakupie od Chińczyków systemu obrony przeciwrakietowej dalekiego zasięgu za kwotę 3.4 miliarda dolarów. Broni niekompatybilnej z innymi tego rodzaju elementami uzbrojenia wchodzącymi w skład uzbrojenia krajów NATO.

Zagrożone jest prozachodnie oblicze Turcji, będące pewnikiem od czasów Ataturka. Turcja może przestać być przedmurzem Europy na niespokojnym Bliskim Wschodzie. Ostatnie lata pokazują zresztą, że Ankara gra coraz bardziej na siebie. Polityka zera problemów z sąsiadami, której architektem jest obecny szef MSZ Ahmet Davutoglu, pozwoliła zwiększyć wpływy polityczne i wymianę handlową. Okazała się ona jednak niekompatybilna z realiami arabskiej wiosny w Syrii i brakiem stabilności w Iraku. W momencie pojawienia się Państwa Islamskiego (ISIS) wyszła na światło dzienne także największa bolączka Turcji a mianowicie Kurdowie, którzy w tym momencie walczą o swoje państwo i dzięki całemu zamieszaniu i odrobinie szczęści mogą osiągnąć swój cel. Dlatego też Turcja jak na razie musiała przeprosić się z NATO - w tym momencie potrzebuje jego poparcia, lecz za parę lat wzmocniona gospodarczo może znowu wrócić na drogę wschodnią zwłaszcza, że Chiny nie będą czepiały się tureckiej demokracji i robiły z tego powodu przeszkód dla dalszego zbliżenia się. Jedno jest pewne Turcja będzie stawała się coraz ważniejszym graczem na arenie międzynarodowej a kontakty z Chinami i budowa Nowego Jedwabnego Szlaku bardzo dobrze wpisują się w plany Ankary.