Chiny

NOWY JEDWABNY SZLAK

Zacznijmy może od pomysłodawcy całego przedsięwzięcia, czyli Chin. W poprzednim rozdziale zastanawialiśmy się nad przyczynami powstania koncepcji nowego szlaku, jest to bezpośrednio powiązane z tym jakie cele chce osiągnąć chiński rząd i jakich efektów się spodziewa. Najbardziej oczywistym jest utworzenie stabilnego szlaku handlowego umożliwiającego przepływ szerokim strumieniem towarów z Chin do Azji, Europy i Afryki. W zapatrzonej w siebie Europie odbiera się ten pomysł jako plan połączenia Chin ze starym kontynentem. Niewątpliwie tak jest, gdyż Unia Europejska i reszta krajów regionu jest dla Chin jednym z najważniejszych odbiorców towarów. Z drugiej strony kraje europejskie stoją przed dużą szansą na wejście na rynek chiński ze swoimi produktami, zwłaszcza, że w świadomości chińskiego konsumenta produkty z Europy to produkty o najwyższej jakości, bezpieczne dla zdrowia a w przypadku żywności nie skażone przez metale ciężkie jak to ma miejsce w Państwie Środka i nie modyfikowane genetycznie tak jak w Stanach Zjednoczonych. Dla Chin szlak nie jest jednak jedynie „drogą do Europy”, jest czymś znacznie szerszym: jest drogą do Europy, Azji i Afryki. W tym momencie Azja i Afryka są dla Chin w głównie źródłem surowców ale staja się też coraz ważniejszymi partnerami w handlu, z każdym rokiem wymiana handlowa z tymi regionami rośnie. Są to szybko rozwijające się tereny, które dopiero zaczęły ujawniać swój potencjał i w przyszłości będą znacznie bardziej widoczne na mapie świata niż miało to miejsce przez ostatnie stulecia. Chińczycy to widzą, co więcej, uczestniczą w budowaniu tego potencjału a w odróżnieniu od krajów zachodnich nie uzależniają pomocy od zmian politycznych. Po prostu inwestują w interesujące ich projekty.

Chiny mają bardzo niewygodne położenie geograficzne w odniesieniu do transportu morskiego. Dostęp do Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego mają ograniczony przez łańcuch wysp, należących do innych państw, takich jak Japonia, Tajwan, Indonezja czy Filipiny, które nie są raczej wielkimi zwolennikami bratania się z Chinami. Chiński olbrzymi import ropy naftowej z Bliskiego Wschodu i Afryki musi przejść przez wąską cieśninę Malakka, leżącą pomiędzy Malezją a Indonezją, którą można bez trudu zablokować. Z tego powodu Pekin chce rozwinąć lądowe korytarze transportowe z zachodnich Chin przez Kazachstan, dalej do Europy. Jednocześnie chce poprawić bezpieczeństwo swoich szlaków morskich, włączając do koncepcji Jedwabnego Szlaku takie projekty jak: przekopanie Półwyspu Malajskiego, przeprowadzenie linii kolejowej z Chin przez Birmę do Zatoki Bengalskiej czy podobnej linii z Zachodnich Chin aż do pakistańskiego portu nad Morzem Arabskim.1 Jak na razie potencjał militarny chińskiej marynarki nie umożliwia im, tak jak Stanom Zjednoczonym, kontrolowanie morskich szlaków, dlatego droga rozbudowy i współpracy jest naturalniejsza, poza tym prowadzi do większego związania się gospodarczego co często jest mocniejszym argumentem niż silna armia. Podstawowym założeniem jest więc rozbudowanie i zabezpieczanie istniejących już elementów szlaku handlowego będącego istotnym elementem napędzającym chińską gospodarkę.

Dla tak dużego państwa jak Chiny bardzo ważne jest utrzymanie spokoju społecznego i integralności kraju. Dlatego tworzenie szlaku służy im także do osiągnięcia celów polityki wewnętrznej. Jeden z nich to rozwój ekonomiczny zachodnich i centralnych regionów poprzez inwestycje w infrastrukturę, które maja przyciągnąć prywatnych inwestorów. Bogatsze społeczeństwo ma mniejsze tendencje do walki z systemem, gdyż ma więcej do stracenia. Jest też inny aspekt tego posunięcia: większe szanse na rozwinięcie biznesu na tych terenach doprowadzi do jeszcze większego napływu na te tereny ludności Han. Możliwe, że jest to także cichy cel rządu a może niezamierzony efekt uboczny. Jedno jest pewne, jeżeli chcemy mieć pewną i stałą kontrolę na danym terenie najlepiej przejąć go demograficznie. Jeżeli chodzi o region Sinkiangsko-Ujgurski to ludność Han stanowiła w 2009 roku 39% a Ujgurowie 46% populacji, reszta to mieszanka innych mniejszości, między innymi Kazachów, ludności Hui, Kirgizów, Mongołów1 i innych mniejszych grup. W roku 1953 Chińczycy Han stanowili zaledwie 7% ludności więc widoczny jest znaczny, procentowy wzrost jej udziału w ogólnej populacji. Nie jest to pierwszy raz gdy ludność Han kolonizuje te regiony, ale tym razem nie wydaje się by miała z jakiegoś powodu się stąd wynieść, gdyż warunki sprzyjają raczej napływowi niż odpływowi ludności. Mocniejsze związanie ekonomiczne zresztą kraju oraz napływ ludności Han powinno osłabić pozycję mniejszości a co za tym idzie osłabić ruchy separatystyczne wytracając im z rąk ważne argumenty. Niestety nie zmniejszy to niebezpieczeństwa ataków terrorystycznych a może nawet spowodować ich nasilenie, ale raczej nie wpłynie to na stanowisko rządu.

Chińskie społeczeństwo jest wewnętrznie mocno podzielone pod względem zamożności. Według oficjalnych chińskich danych współczynnik Giniego w 2008 roku wyniósł 0.491 i mimo nieznacznego spadku w ostatnich latach utrzymuje się wciąż na bardzo wysokim poziomie. W swoich niedawno przeprowadzonych badaniach analitycy z Południowo-Zachodniego Uniwersytetu Finansów i Ekonomii w Chengdu ustalili wskaźnik nierówności społecznych w Chinach na poziomie dużo wyższym od oficjalnych kalkulacji. Według nich poziom ten w 2010 roku wyniósł 0.61. mówi nam to, iż rozwarstwienie społeczne w Chinach jest naprawdę poważnym problemem.1 Takiemu rozwarstwieniu należy w jakiś sposób przeciwdziałać, by nie doszło do niepokojów wśród ludności. Tworzenie wizji Nowego Jedwabnego Szlaku może być jednym z elementów propagandy sukcesu, która może być w stanie odwrócić uwagę społeczeństwa od problemów i skierować ją w kierunku sukcesów jakie kraj odnosi teraz i jakie będzie odnosić w przyszłości.

Duże projekty poza granicami rozwiązują także jeszcze jeden problem, a mianowicie daje prace Chińczykom. Przez ostatnie lata w Chinach powstała niezliczona ilość dróg, autostrad, mostów, dworców, linii kolejowych oraz innego rodzaju obiektów będących inwestycjami rządowymi. To doprowadziło do powstania dużych firm budowlanych zatrudniających miliony osób. Teraz inwestycje te powoli tracą na intensywności, pokaźna część zaplanowanych projektów została już ukończona, sektor budowlany też nie jest w tym momencie w najlepszej kondycji. Powoduje to, że dla tych firm powoli zaczyna brakować kontraktów. Jest wszystko co potrzebne: doświadczeni pracownicy, potrzebny sprzęt, brakuje tylko projektów. Dzięki Nowemu Jedwabnemu Szlakowi powstać ma wiele obiektów i tras, to znaczy szykuje się wiele kontraktów dla tych firm. Pozwoli to rozładować napięcia powstałe w sektorze i dać dobre podwaliny do współpracy na przyszłość dla tych firm oraz dla całego chińskiego przemysłu.

Państwo chińskie na świecie postrzegane jest na wiele sposobów. Dla niektórych jest symbolem sukcesu gospodarczego i wzorem do naśladowania, dla innych partnerem który z pozycji siły forsuje korzystne dla siebie projekty – takie postrzeganie Chin jest powszechne w wielu krajach w Afryce. Dla innych jest to źródło tanich produktów a jeszcze inni nie maja o Chinach zbyt dużo do powiedzenia, mimo że codziennie używają produktów tam wykonanych. Jeżeli taki ciekawy plan, o historycznym podłożu zostanie dobrze przedstawiony może stać się ciekawym narzędziem w rękach specjalistów od Public Relations. Wojciech Tomaszewski w swoim artykule „Nowy Jedwabny Szlak” napisał: „Promując budowę Jedwabnego Szlaku jako multilateralnego projektu, w który jest zaangażowana duża ilość państw, Chiny zdecydowanie ocieplają swój wizerunek jako kraju zdolnego do współpracy ze wszystkim. Ponadto daje to korzyść w postaci zwiększonej obecności Chińczyków w wielu krajach oraz promuje chiński model urządzania świata przedstawiany jako Pax Sinica.”2. To jest właśnie nowy element w polityce zagranicznej Chin. Moglibyśmy nazwać go promowaniem samych siebie, własnego sposobu rozwiązywania problemów oraz zdolności do współpracy z innymi. Wizerunek państwa, które buduje, inwestuje i współpracą pomaga w rozwoju innym to coś na czym zależy władzom, gdyż ułatwi to dalszą współpracę na arenie międzynarodowej oraz pomoże w staraniu się o pozycję prawdziwego supermocarstwa.

Fakt, ze chiński rząd tak chętnie inwestuje za granicą wiąże się też z tym, że kontrakty z tych inwestycji trafią do chińskich przedsiębiorstw, więc poniekąd pieniądze przynajmniej częściowo wrócą do kraju. Nie jest to jednak element decydujący a mały bonus ugrany na boku większej operacji. Inną sprawą jest fakt, że chińska gospodarka posiada gigantyczne nadwyżki w handlu zagranicznym i potrzebuje w jakiś sposób je zrównoważyć. Rząd chiński zachęca, często sugerując także prywatnym firmom by inwestowały w różnych krajach, w interesujące władze projekty i strategicznie ważne branże. Inwestycje i modernizacje elementów Szlaku Jedwabnego będą się obdywały na terenie kilkudziesięciu krajów, cześć z tych inwestycji będzie z pewności rozliczne w Yuanach co z kolei jest na rękę chińskim władzom, które od jakiegoś czasu zaczynają promować swoja walutę na walutę światowa, równą a docelowo dominującą nad dolarem. W tym kontekście Nowy Jedwabny Szlak jest nazywany „nowym Planem Marshalla”, który to jako plan pomocy powojennej Europie doprowadził de facto do dominacji dolara na światowych rynkach, wówczas zdominowanych przez kraje europejskie. „Już w tej chwili chiński juan, którego oficjalna nazwa brzmi renminbi, wyprzedził euro i jest druga używaną w światowym handlu walutą, a coraz więcej państw dywersyfikuje swoje rezerwy walutowe, zwiększając udział juana kosztem dolara.”3 Chińczycy dobrze zdają sobie sprawę, ze ten kto kontroluje światowy handel i ten kogo waluta jest najważniejsza jest faktycznym liderem na świecie. Jak na razie pozycja dolara wydaje się niezagrożona, lecz nie wiadomo jak sytuacja się rozwinie w przyszłości.